Pierwszy sprzęt Midjourney to skaner ultradźwiękowy całego ciała
Firma znana z obrazów AI weszła w sprzęt medyczny. Zapowiedź brzmiała „można wejść do środka" i okazała się dosłowna.
Pierwszy sprzęt Midjourney to nie ekran ani gogle, tylko skaner medyczny. 17 czerwca 2026 firma znana z generowania obrazów pokazała Midjourney Scanner: ultradźwiękowe urządzenie, które według zapowiedzi z premiery robi obraz całego ciała w około 60 sekund, bez promieniowania jonizującego i bez pola magnetycznego. Sprzęt powstał we współpracy z Butterfly Network, nie ma zgody FDA na zastosowanie diagnostyczne, a w dniu premiery przeskanowano nim około tuzina osób.
W skrócie
- 17 czerwca 2026 Midjourney pokazało pierwszy produkt sprzętowy: skaner ultradźwiękowy całego ciała i nową dywizję Midjourney Medical.
- Deklarowany czas jednego badania to około minuty, bez promieniowania jonizującego i bez pola magnetycznego.
- Prototyp używa 40 modułów Butterfly Ultrasound-on-Chip; Butterfly Network mówi o około pół miliona czujników pracujących równocześnie.
- Umowa o współrozwoju z Butterfly opiewa na do 74 mln dolarów w ciągu pięciu lat i została ujawniona w formularzu 8-K z 17 listopada 2025.
- Urządzenie nie jest dopuszczone do diagnostyki; pierwsze egzemplarze mają stanąć w firmowym spa w San Francisco pod koniec 2027 roku.
Zapowiedź, która nic nie zdradzała
Na dzień przed premierą Midjourney opublikowało na swojej stronie z aktualizacjami jedno zdanie: „We'll be unveiling our first secret hardware project tomorrow, Wednesday 6/17. It's ambitious, (physically!) big, and unexpected". Termin: środa, 18:00 czasu pacyficznego, transmisja na Discordzie i na X, wydarzenie na żywo w San Francisco. Druga wskazówka, cytowana w relacjach z zapowiedzi, brzmiała „you can go inside of it", czyli „można wejść do środka".
Przez dobę branża zgadywała w jedną stronę: gogle, ekran wolumetryczny, pokój z obrazem generowanym na żywo, instalacja artystyczna. Wszystkie te hipotezy zakładały to samo, że firma od obrazów zbuduje sprzęt do oglądania obrazów. Odpowiedź okazała się dosłowna i z zupełnie innej branży. Do środka wchodzi się nie po to, żeby patrzeć, tylko po to, żeby dać się prześwietlić.
Jak działa Midjourney Scanner
Fizyka jest znana od dekad. Ultradźwięki odbijają się od granic tkanek, a z czasu powrotu echa da się odtworzyć przekrój. Nowa jest skala. Zamiast jednej głowicy, którą technik przesuwa po skórze i która widzi wąski wycinek, urządzenie zbiera sygnał z wielu punktów naraz. Butterfly Network w komunikacie z 18 czerwca opisuje efekt jako maszynę do tomografii całego ciała z „około pół miliona czujników skanujących równocześnie". Słowo „tomografia" i zapowiedź „można wejść do środka" mówią resztę: czujniki są dookoła badanego, a nie w dłoni operatora.
Sercem prototypu jest 40 modułów Butterfly Ultrasound-on-Chip. To ultrasonograf zamknięty w układzie scalonym zamiast w klasycznej głowicy piezoelektrycznej, więc da się ich zmieścić w jednej konstrukcji dużo więcej niż przy tradycyjnej budowie. Butterfly zapowiada, że kolejne generacje urządzenia dostaną istotnie więcej takich modułów, czyli obecna wersja jest punktem startowym, a nie docelową specyfikacją.
Praktyczna konsekwencja braku promieniowania i pola magnetycznego jest inna, niż podpowiada intuicja. Nie chodzi o to, że badanie jest szybsze, tylko o to, że przestaje być wydarzeniem. Tomografia komputerowa dokłada dawkę promieniowania, więc nie robi się jej profilaktycznie co tydzień. Rezonans magnetyczny wyklucza część pacjentów i kosztuje. Butterfly pisze o skanerze wprost, że jest zaprojektowany do cotygodniowego użytku, i to jest w całej zapowiedzi najbardziej wywrotowa część, mocniejsza niż sam czas badania.
Za sprzęt płaci Midjourney, chip jest Butterfly
Urządzenie nie powstało od zera. W listopadzie 2025 Midjourney podpisało z Butterfly Network umowę o współrozwoju i wyłącznej licencji, ujawnioną przez Butterfly w formularzu 8-K z 17 listopada 2025. Butterfly wycenia ją na do 74 mln dolarów płatności rozłożonych na pięć lat.
„We're not even using any AI in this yet", czyli „na razie w ogóle nie używamy tu AI". David Holz o własnym skanerze, w relacji PYMNTS z premiery.
Spa zamiast przychodni, i to nie przypadek
Sposób dystrybucji jest równie nietypowy jak sam produkt. Według relacji PYMNTS z premiery Midjourney planuje własne Midjourney Spa: lokal o powierzchni 25 tys. stóp kwadratowych (około 2,3 tys. m kw.) w San Francisco, z saunami, jacuzzi, basenami zimnymi i siłownią. Umowa najmu jest podpisana, projekty gotowe, otwarcie zapowiedziane na koniec 2027 roku. W dłuższej perspektywie firma mówi o 50 tys. skanerów na świecie do 2031 roku.
Dlaczego spa, a nie przychodnia? Bo urządzenie nie ma zgody FDA na zastosowanie diagnostyczne. Midjourney zaczyna od map składu ciała, które takiej zgody nie wymagają, i zapowiada dokładanie kolejnych dopuszczeń stopniowo. To znana ścieżka wellness: wejść na rynek jako usługa dla zdrowych ludzi, zebrać dane z realnego użycia i dopiero potem wrócić do regulatora z wnioskiem o zastosowanie medyczne. Legalnie czysta, komunikacyjnie wygodna i właśnie dlatego warta uważnego czytania, bo przesuwa ciężar oceny wyniku z producenta na klienta.
Druga strona medalu
Na premierze nie było nic do kupienia. David Holz powiedział o urządzeniu „No such device has ever been built until now", ale to zdanie producenta o własnym produkcie, a nie wynik niezależnego pomiaru. Dopóki ktoś spoza firmy nie przepuści skanera przez recenzowane badanie porównawcze z tomografem albo rezonansem, deklarowany czas i jakość obrazu pozostają obietnicą marketingową. Zdanie o tym, że w urządzeniu nie ma jeszcze żadnej AI, warto czytać dwojako: jako uczciwe zastrzeżenie i jako sygnał, że najgłośniejszy element marki na razie w produkcie nie występuje.
Do dnia premiery urządzeniem przeskanowano, według relacji PYMNTS, około tuzina osób. To liczba z fazy prototypu, nie z wdrożenia. Butterfly Network w tym samym komunikacie, w części o czynnikach ryzyka, wymienia wprost możliwość nieuzyskania zgód regulacyjnych oraz wpływ wymogów regulatora na zakres i termin komercjalizacji. Otwarcie spa pod koniec 2027 roku i 50 tys. urządzeń do 2031 to plany, nie harmonogram, który ktoś już wykonał.
Jest też pytanie, którego nie rozstrzygnie żaden komunikat prasowy: co robić ze znaleziskami. Gdyby cotygodniowe skanowanie zdrowych osób weszło do rutyny, część wykrytych zmian byłaby nieistotna klinicznie, a mimo to wymagałaby dalszej diagnostyki, kosztów i nerwów. To znany spór o badania przesiewowe u osób bez objawów i żadne urządzenie samo z siebie go nie rozstrzyga. Gdyby skaner trafił kiedyś do Europy, doszłaby druga warstwa: unijne wymogi dla wyrobów medycznych i ochrona danych o zdrowiu, czyli obszar, w którym regulacje wobec AI potrafią zatrzymać produkt gotowy technicznie.
Co z tego ma polska mała firma
Bezpośrednio nic. Skanera nie kupisz, spa jest w San Francisco, zgody FDA nie ma. Pośrednio są dwie rzeczy, które da się przełożyć na własne podwórko, i żadna nie wymaga budżetu z Doliny Krzemowej.
Pierwsza to sposób zapowiadania. Jedno zdanie bez konkretu wygenerowało dobę darmowego zasięgu, bo miało termin, miejsce i obietnicę, której nie dało się zgadnąć. Firma bez budżetu na kampanię może z tego wziąć prostą regułę: zapowiedź działa wtedy, gdy jest sprawdzalna datą i miejscem, a nie wtedy, gdy jest ogólna. Komunikat w stylu „szykujemy coś ciekawego" nie zbiera niczego.
Druga to ostrożność wobec liczb w cudzych komunikatach, a przy okazji we własnych. „Minuta na badanie", „50 tys. urządzeń", „umowa na pięć lat" brzmią równie twardo, ale każda ma inny status: pierwsza to specyfikacja producenta, druga to cel na 2031 rok, trzecia to zapis z dokumentu giełdowego. Taka trójka pojawia się w niemal każdej zapowiedzi z branży AI i jest głównym paliwem sporu o to, czy bańka AI pęka. Jeśli sam publikujesz liczby o swojej firmie, dopisz przy każdej, skąd pochodzi i za jaki okres. Dziennikarze i modele językowe cytują chętniej to, co da się sprawdzić, a firma, która sama oznacza źródła, wygrywa to porównanie bez wydawania złotówki.
Najczęstsze pytania
Midjourney Scanner, czyli ultradźwiękowy skaner całego ciała, oraz nową dywizję Midjourney Medical. Firma zapowiedziała też własne spa w San Francisco, w którym urządzenia mają stanąć jako pierwsze.
Według zapowiedzi z premiery około 60 sekund na obraz całego ciała, bez promieniowania jonizującego i bez pola magnetycznego. To wartość deklarowana przez producenta, a nie wynik niezależnego pomiaru.
Nie. Urządzenie nie ma zgody FDA na zastosowanie diagnostyczne. Midjourney zaczyna od map składu ciała, które takiej zgody nie wymagają, i zapowiada dokładanie kolejnych dopuszczeń stopniowo.
Butterfly dostarcza moduły Ultrasound-on-Chip: prototyp używa ich 40 na jedno urządzenie. Umowę o współrozwoju i wyłącznej licencji obie firmy podpisały w listopadzie 2025, a Butterfly wycenia ją na do 74 mln dolarów w ciągu pięciu lat.
Źródła: Midjourney, zapowiedź transmisji z premiery pierwszego sprzętu, Butterfly Network, komunikat o skanerze Midjourney Medical (18.06.2026), PYMNTS, Midjourney wchodzi w obrazowanie medyczne
Powiązane artykuły
Sprawdź, czy AI poleca Twoją firmę.
Zacznij od bezpłatnego audytu SEO i GEO. Sprawdzimy, jak modele AI opisują Twoją markę, i wskażemy priorytety zwiększające szanse na cytowanie.